Menu główne

Bitcoin

Mosingiewicz 1
omen, niedziela 07 lutego 2010

  SŁOWO POLSKIE NR 296 (351)
  WROCŁAW, PONIEDZIAŁEK 27 PAŹDZIERNIKA 1947 ROKU

Odkrywamy

PODZIEMNE MIASTO W GŁUSZYCY

Asy reżimu hitlerowskiego chciały w nim szukać schronienia.

(Telefonem od naszego korespond.)

  WABRZYCH (zm) W pobliskiej Głuszycy znajduje się kompleks zabudowań, wokół którego krążą najrozmaitsze legendy. Część tych zabudowań służyła jeszcze przed trzema laty za baraki dla olbrzymiej rzeszy więźniów politycznych, pracujących tutaj pod batami SS-manów przy budowie jednej z Głównych Kwater Hitlera. Stosy cegieł, góry piasku, setki najrozmaitszych maszyn, dźwigów i wagonów kolejki wąskotorowej świadczą najlepiej o ogromie zamierzonej budowli. Miało tu powstać wielkie podziemne miasto. Prace nad jego budową rozpoczęły się w roku 1944. Jeden ze świadków - projektodawca tego niezwykłego miasta inż. Dolmuss mieszka obecnie w Głuszycy. Pracuje w Ministerstwie Odbudowy, które zabiera stąd olbrzymie ilości materiałów budowlanych. Inż. Dolmuss jest z pochodzenia Austriakiem. W czasie wojny przebywał we Francji, skąd został wezwany do Głuszycy. Od niego dowiadujemy się rewelacyjnych szczegółów dotyczącej góry, w której kryje się podziemne miasto - wyposażone we wszystkie najnowsze urządzenia techniczne.
  Do miasta tego można się dostać z czterech stron: od Głuszycy, Modrzewek, Chałup i Walimia. Od strony Modrzewka - jak wyjaśnia inż. Dolmuss - miało być wejście do Kwatery Głównej Hitlera; od Chałup - dla Goebbelsa i jego sztabu, z Walimia zaś do sztabu Wehrmahtu.
  Samo rozrzucenie wejść daje pojęcie o ogromie podziemnego miasta. Nie jest ono dotychczas w dostateczny sposób zbadane. Mieszkańcy Głuszycy często na własną rękę udają się na poszukiwania rzekomo ukrytych tam skarbów, ale w swych wędrówkach dochodzą jedynie do głównego tunelu. Bocznych korytarzy dotychczas nikt nie zbadał. Przygodnych poszukiwaczy skarbów odstraszają groźnne bunkry z gniazdami karabinów maszynowych i pogłoski o rzekomym zaminowaniu przejść.
  Z Głuszycy istnieje podobno przejście do zamku Książno. Tam również - jak wiadomo - w skalnych fundamentach ryto schron dla Hitlera.
  Zagadkę podziemnego miasta w Głuszycy powinno się rozwiązać jak najprędzej,
dopóki żyją świadkowie i współtwórcy tego gigantycznego schronu. Może znalazłoby się tam niejeden przyczynek do historii drugiej wojny światowej.

  Dalsze szczegóły o podziemnym mieście podamy w numerze jutrzejszym.






  SŁOWO POLSKIE NR 297 (352)
 WROCŁAW, WTOREK 28 PAŹDZIERNIKA 1947 ROKU


Dalsze szczegóły o Głuszycy

Gigantyczne miasto podziemne

W którym miał mieścić się mózg Trzeciej Rzeszy.

(Od specjalnego wysłannika "Słowa Polskiego")

  Niedaleko Wałbrzycha, w kierunku na Kłodzko leży mała trzytysięczna miejscowość zwana Głuszycą. O miejscowość tę wojna otarła się tylko, pozostawiając w nieuszkodzonym stanie jej barokowe budynki i mały, w tym samym stylu zbudowany kościółek. A jednak tej właśnie cichej mieścinie przywódcy hitlerowscy wyznaczyli w ubiegłej wojnie rolę niepoślednią. Jedna z gór w pobliżu miasta stanowiąca cząść łańcucha Gór Sowich służyć miała za siedzibę sztabu wodzów nazizmu.

  Działo sie to z końcem roku 1943, gdy Armia Czerwona stała pod Wielkimi Łukami. Prusy Wschodnie, gdzie mieściła się wówczas Główna Kwatera Hitlera, miały lada chwila stać się terenem walki. Postanowiono więc Główną Kwaterę Fuehrera przenieść na Dolny Śląsk w okolice Głuszycy, które tak lubił stary Fritz.
BIALI NIEWOLNICY  Z końcem mroźnego grudnia 1943 r. spędzono tu liczne rzesze białych niewolników, których tak obficie dostarczały okupowane kraje - i rozpoczęto budowę Nowego Babilonu. Trzydzieści tysięcy Żydów węgierskich pracowało nad budową dróg, które umożliwiłyby dojazd do wzgórza, w którym miał się mieścić mózg Trzeciej Rzeszy. Pracowali tu także Polacy, Rosjanie, minerzy włoscy i Ukraińcy. Ogółem nad gigantyczną budową, która miała tu powstać pracowało ponad 50 tysięcy ludzi.
  Nikt nie wiedział oczywiście, do czego służyć będą olbrzymie bunkry i niezmierzone tunele przerzynające wszerz i wzdłuż potężne zbocza góry.Stu inżynierów, kierujących pracami również nie orientowało się, co się właściwie buduje. Każdy z nich był tylko sprężyną w wielkiej maszynie i miał ściśle określony zakres działania, poza który wychodzić było niebezpiecznie. I tak jedni pracowali przy budowie nowego dworca, inni nad planami dróg, jeszcze inni nad stacją pomp, której zbiornik pomieścić może 40 tysięcy mtr3 wody. Nad całością prac czuwał Berlin.
  Wiele tajemnic, dotyczących podziemnego miasta znał zaprzysiężony nadradca budowlany inż. Mayer przebywający stale w Jedlinie-Zdroju, ówczesnym Charlottenbrunie.
WYCIECZKA NA ZWIEDZANIE
PODZIEMI ZE SPECEM OD
V-1 i V-2
  Zaciekawieni usłyszanymi szczegółami postanowiliśmy pod kierunkiem inż. Dolmussa, jednego z współtwórców podziemnego miasta a zarazem speca od nowoczesnej broni V 1 i V 2 (inż. Dolmuss budował wyrzutnie broni rakietowej pomiędzy Cherburgiem a Cane), zwiedzić nawierzchnię i podziemia niedokończonego miasta, które tak ważną rolę miało spełnić w minionej wojnie choć na próżno szukałoby się go na mapie.
  Od historycznej restauracji "Pod Jeleniem", siedziby Fryderyka Wielkiego zbudowanej w pierwszej połowie XVIII wieku, jedziemy polną drogą w kirunku na Nową Rudę. Już kilometr dalej widzi się po obu stronach drogi, ślady rozpoczętej budowy. Wala się tu wiele żelaznych konstrukcji, stosowanych do budowli betonowych, dziesiątki wózków koleki wąskotorowej, jakaś uniruchomiona lokomotywa. Rzuca się również w oczy olbrzymi plac z niedokończoną budową mostu betonowego. Sieć szyn kolejowych z gotowymi nastawnicami świadczy o tym, że mieścić się tu musiał dworzec podziemnego miasta. Prace nad wykończeniem dworca przerwał koniec wojny, ale nie zdołał wyratować 18-tysięcznej rzeszy jeńców i więźniów politycznych, którzy znaleźli tutaj wspólny wielki grób. Inż. Dolmuss twierdzi, że zginęło ich tu trzynaście tysięcy i całą winę zwala na pracowników aprowizacyjnych, którzy małe racje przyznawane przez Berlin w niemiłosierny sposub uszczuplali. Na Zaduszki ludność Głuszycy zapali na zbiorowej mogile ofiar hitleryzmu setki lampek, święcąc pamięć bezimiennej armii poległych.
  Obok zardzewiałych szyn (dworzec nieczynny) pasie się bydło osadników zza Bugu. Pomiędzy nastawnicami, które kierować miały pociągami Hitlera, admirała Raedera, Goeringa, Goebbelsa, i sztabu Wehrmahtu - bawią się wiejskie dzieciska... w wojnę.
WEJŚCIE DO GŁÓWNEJ
KWATERY HITLERA
  Po lewej stronie drogi wznosi się strome zbocze porosłe mieszanym lasem. W zboczu tym kryje się wejście do podziemnej kwatery Hitlera. Doskonała droga pnie się pod górę, prowadząc wprost do lasu. Przed trzema laty jeszcze nie było. Zrobili ją węgierscy Żydzi, podobnie jak wiele innych, którymi pocięte są tutejsze zbocza.
  Po pięciu minutach jazdy minąwszy przecinające się stale szyny wąskotorowej kolejki i szeregi prymitywnie zbitych baraków dla jeńców, zatrzymujemy się przed olbrzymim placem. Zbocze górskie schodzi ku niemu prawie prostopadle. Olbrzymie głazy zawieszone nad placem wyglądają tak, jakby miały za chwilę stoczyć się z hukiem w dół. Rozległy plac zasłany jest stosami najrozmaitszych kamieni, wśród których zwracają uwagę połyskujące srebrnawo kamienie z dużą zawartości miki. Świadczą one dobitnie o bogactwie tej ziemi. U stóp prostopadłego zbocza, na którym szumią iglaste drzewa znajduje się wysokie na trzy metry i szerokie na dwa wejście do Głównej Kwatery Hitlera...

Z. MOSINGIEWICZ 

  (Dalszy ciąg rewelacyjnego reportażu o podziemnym mieście podamy w n-rze jutrzejszym).





Witaj

Online

Licznik

Bunkry dla bunkrowców !

Niniejsza strona internetowa przedstawia opisy miejsc trudnodostępnych i w większości przypadków niebezpiecznych , których zwiedzanie bez należytego przygotowania technicznego oraz wiedzy moze spowodować wypadek lub trwałe kalectwo.

Publikowanie zdjęć oraz artykułów umieszczonych w tym serwisie tylko za zgodą autora.

© Adam Wojcieszonek - Gdynia 2002-2017